Jajecznica z pomidorami
Jajecznice wszelkiego rodzaju to specjalność Grzesia, ale tym razem to ja miałam ochotę na coś z likopenem - i na śniadanie była jajecznica z pomidorami. W zasadzie jednym pomidorem, za to dużym. ;-)
Podsmażyłam kiełbasę pokrojoną z grubsza w kostkę, lekką ręką dodałam ze dwa plasterki szynki i pokrojony w kosteczki (a uprzednio sparzony i obrany ze skórki) spory pomidor. Wszystko się poddusiło, a ja dorzuciłam roztrzepane z solą i pieprzem trzy jajka i dymkę wraz ze szczypiorem. Chwila podsmażenia i voila - śniadanie na stole (+ bułeczki z masłem, mniam). Chyba dałam trochę zbyt mało pieprzu, jak na gust mojego pana męża, ale zawsze można dosypać...
Węgierska zupa gulaszowa
A oto i mój pierwszy kontakt z zupami, chyba że rosół z kostki też podciągniemy do tej kategorii. Na tapetę wziąłem węgierską zupę gulaszową. Tym razem jeszcze poszedłem na łatwiznę i pomogłem sobie zakupioną w Tesco paczką tejże zupki firmy Knorr. Miałem ochotę na "gorący kubek", a wyszło inaczej.
Po wsypaniu zawartości paczki do pół litra wody i wymieszaniu mój mistrz kuchni stwierdził, że idzie zrobić z tego zupę dla wszystkich tylko trzeba co nieco dodać i przyprawić. Będąc kompletnym ignorantem w tej profesji i wiedząc tylko gdzie w kuchni stoi lodówka zabrałem się do dzieła. Zresztą nie miałem wyboru, bo żona ostentacyjnie usiadła przy stole i powiedziała "kombinuj".
Na początek spróbowałem z kawałkiem karkówki. Pokroiłem "w kostkę", przyprawiłem pieprzem i solą, a następnie wrzuciłem na rozgrzany na patelni olej. Potem, w ten sam sposób pokroiłem cebulę, która chwilę później również znalazła się na patelni. Całość pokropiłem Maggi i poczekałem, aż mięso i cebula nabiorą odpowiedniego koloru. W międzyczasie posiekałem szczypior z dymki. Wszystko to dorzuciłem do gotującej się zupy.
Pozostało teraz tylko odpowiednio przyprawić zupę. Sypany "na oko" świeży pieprz odpowiednio zabarwił zupę. Habanero nadało jej prawdziwy, węgierski smak.
Było pyszne. Teściowi też smakowało, aż się chłop popłakał. Żona chyba nie była głodna, bo nie zjadła do końca.

